Pracuję efektywnie, czyli jak odpowiednio zadbać o SIEBIE

Pracodawcy zwykle nie dbają o swoich pracowników. Oczywiście uogólniam – zdażają się przecież chlubne wyjątki, którym to należy się order uśmiechu za to, że pracownika traktują jak człowieka, a nie jak niewolnika. Nie powinnam tu żywać tego typu sformułowań, jednak kiedyś osoby, które pracowały jedynie po to, by mieć dach nad głową i coś do jedzenia – były niewolnikami. Jesli jesteś w innej sytuacji i pracodawca docenia Ciebie oraz Twoją pracę – zapewne bardzo dobrze zarabiasz – całkiem możliwe, że tak naprawdę nie masz czasu nawet czerpać przyjemności z wydawania tych pieniędzy, bo w końcu którą kobietę kręcą zakupy w internecie, jeśli ma świadomość tego, że mogłaby w sklepie poprzymierzać buty?…

„W tym kraju ludzie nie cenią sobie poranka. Budzą się gwałtownie, na dzwonek budzika, który druzgoce ich sen jak cios siekiery i od razu stają się niewolnikami żałosnego pośpiechu. Niech mi pan powie, cóż może być wart dzień, który zaczyna się od takiego aktu przemocy? Co musi dziać się z ludźmi, którzy co dzień za pośrednictwem budzika doznają miniaturowego elektrowstrząsu? Każdego dnia przyzwyczaja się ich do przemocy, każdego dnia oducza się ich od rozkoszy. Proszę mi wierzyć, że o charakterze ludzi decydują ich poranki” – Milan Kundera

woman-690036_1280

Kiedy pracowałam na etacie – codziennym rytuałem było poranne przestawianie budzika o „jeszcze 5 minut”. Aż przychodził ten moment kiedy trzeba było zwlec się z łóżka, w pędzie zorganizować siebie i rodzinę, ogarnąć logistykę by z kilkuminutowym spóźnieniem zrobić „entre” do biura i zacząć kolejny dzień, podczas którego miałam wrażenie, że doba ma zdecydowanie za mało godzin… Pęd, zabójcze tempo, brak możliwości zwolnienia. Deficyt snu, posiłki w biegu, koszmarne zmęczenie za kierownicą. A kiedy przychodził weekend – spanie do bólu i pobudka z bólem głowy. Koszmarny kierat…

Będąc pewnej wiosny w Ostródzie, w pięknym hotelu – nie mając konieczności zrywania się o świcie – obudziłam się pewnego ranka, zamówiłam kawę do pokoju, zawinęłam się w hotelowy szlafrok i wyszłam na olbrzymi taras z widokiem na jezioro, by usiąść w wygodnym koszu i rozkoszować się smakiem kawy i możliwością… bycia a nie pędzenia za własnym ogonem. I poczułam się tak błogo i spokojnie. Będę to pamiętać zawsze 🙂 Wtedy zaczęła we mnie kiełkować tęsknota za „wolnością” i wtedy zaczęłam do niej dążyć…

To było kilka lat temu – dziś pracuję na własny rachunek. Moje biuro jest w domu, a dzieciom trudno było przyzwyczaić się do tego, że mama w domu PRACUJE. Było trudno – bo w ich przekonaniu – jeżeli nie chodzi się na rano do pracy i wieczorem nie wraca – to się „nie pracuje”… A okazuje się, że praca na własny rachunek i do tego w domu – jest także bardzo wymagająca. Aczkolwiek może mieć olbrzymie plusy, które bardzo cenię – zadbanie o siebie: o to, by wstać, kiedy czuję się wypoczęta, by w spokoju wypić poranna kawę i ustalić sobie plan działania na cały dzień.

Właśnie. Plan działania na cały dzień. Praca w domu z jednej strony jest rewelacyjna, z drugiej zaś – bardzo wymagająca i wcale nie łatwiejsza. Mając na uwadze to, że jako kobieta – to ja czuwam nad domem i rodziną. Jeśli też pracujesz w domu – wiesz jak to jest, kiedy zabierasz się do pracy, za chwilę trzeba przygotować obiad, w międzyczasie dobrze byłoby posprzątać, nastawić pranie, wyjść z psem, zaplanować menu na weekendową imprezę urodzinową, wyskoczyć na zakupy. Kolejne szaleństwo, ale… Przecież pracując na etacie – też trzeba było to wszystko załatwić!! Czyli… ORGANIZACJA!!

Jak pracować efektywnie w domu i nie zwariować?

Początki są BOLESNE 🙂 Albo się cały czas ma w głowie rygor etatu i ciągle się coś „musi”, albo się maksymalnie wydłuża czas słodkiego nic-nierobienia, by odrobić zaległości w odpoczywaniu i „naładować akumulatorki”. Otóż: NIC NIE MUSISZ. Teraz nie rób nic bo musisz, ale to co robisz – rób bo CHCESZ, bo wiesz, że masz w tym jakiś cel – choćby był on niezrozumiały dla innych. W perspektywie czasu wypracujesz sobie swoje własne metody na efektywną pracę w domu, jednak by nie zajęło Ci to zbyt dużo czasu – podpowiem Ci, co mi pomaga w byciu efektywną w pracy zarobkowej w domu.

Planuję dzień i listę rzeczy do zrobienia

Zdecydowanie się wysypiam. Nie zrywam się rano, a jeśli już nastawiam budzik – daję sobie prawo do wyłączenia go i „dospania” bez stresu. Pracodawcy zwykle o tym nie pamiętają, ale Ty bądź dla siebie najlepszym z możliwych pracodawców i zadbaj o siebie, o swój wypoczynek. Przecież wiesz, że osoba wypoczęta jest bardziej efektywna, pracuje szybciej i z zupełnie inną energią. KAWA i śniadanie – na spokojnie, czasami z notatnikiem i długopisem w dłoni – robiąc plan dnia – o ile go nie przygotowałam dzień wcześniej. Plan dnia to też lista zadań „to do”. Zauważyłam że praca mi jakoś tak bardziej sprawnie idzie, kiedy to, co jest już zrobione – po kolei wykreślam z listy. Mam czarno na białym co jeszcze jest przede mną do zrobienia i to, czego już dziś dokonałam (mogąc zaliczyć to do swoich sukcesów, bo przecież pracuję efektywnie)

morning-819362_1280

Swoją pracę wpisuję w plan życia rodziny

Dzieci wiedzą już, że to iż mama zwykle jest w domu – nie oznacza, że 24h/dobę jest do ich dyspozycji. Wiedzą kiedy pracuję, muszą uszanować to, że do pracy potrzebuję też odpowiednich warunków, ponieważ wymaga ona ode mnie skupienia. Obowiązki domowe zostały podzielone na wszystkich członków rodziny – co oczywiście na początku nie obyło się bez oporów. Sytuacja jest zdecydowanie prostsza, kiedy dzieci są już samodzielne i nie wymagają już wiele uwagi. Jeżeli masz małe dzieci – pomyśl – one wiecznie małe nie będą 😉 Zresztą… Często mam wrażenie, że kobiety które są mamami małych dzieci – często znacznie lepiej sobie radzą z organizacją dnia pracy. 

Rób przerwy w pracy

Nie pracuj bez wytchnienia. Daj sobie czas na chwilę odpoczynku, na wypicie kawy na tarasie, na rozmowę przez telefon z przyjaciółką. Idź na spacer – nic tak nie dodaje siły i energii jak spacer – szczególnie jeżeli pogoda jest sprzyjająca i świeci słońce. Niech przerwy będą regularne – dzięki temu czas pracy „wtopi” się w twój dzień i nie będziesz tego odczuwać jako uciążliwego obowiązku. Znajdź czas dla siebie. Pamiętaj, że żeby pracować – musisz zadbać o siebie. Mózg także wymaga regeneracji. Tylko to zagwarantuje Ci pozytywne efekty Twojej pracy. Będąc zmęczoną i przepracowaną – nie będziesz osiągała zamierzonych efektów. A nawet jeśli takowe osiągniesz – czy będą Cię one cieszyły??

Kontakt z innymi

Wiele osób mówi, by podczas swojej pracy unikać kontaktu z innymi. Zapewne niektórym to pomaga. Moja osobowość się przeciwko temu buntuje – oszalałabym. Kiedy mam ochotę porozmawiać z kimś – rozmawiam, dzwonię, piszę. Nie mogę się izolować. Dla mnie izolacja jest zabójcza – przynajmniej w tym ” moim najnormalniejszym” stanie umysłu. Kiedy izoluje się od innych dla mnie jest to sygnał, że coś się dzieje ze mną źle, że prawdopodobnie tkwię już w depresji i zaczynają się pojawiać stany lękowe – konieczna interwencja medyczna. Nie izoluje się od ludzi, jednak izoluje się od innych bodźców typu radio czy telewizor. Media te są dla mnie bardzo uciążliwymi i cholernie skutecznymi rozpraszaczami podczas pracy. A będąc w swobodnym kontakcie z innymi – praca idzie mi zdecydowanie lepiej i łatwiej.

Dzielenie się swoimi sukcesami

Czym jest sukces – nawet ten najmniejszy – jeżeli nie podzielisz się nim? Cieszy tylko Ciebie, jednak masz świadomość, że mogąc się podzielić nim z najbliższymi Ci osobami – zyskasz dodatkowe słowa uznania, które będą dla Ciebie zdecydowanie większą motywacją do działania. DZIEL SIĘ. Tym co robisz i tym jakie sukcesy odnosisz. Czego dokonałaś – nawet jeżeli nie są to spektakularne sukcesy. Doceniaj każdy krok i ciesz się z niego. Dziel się nim – niech inni uczą się także doceniać nawet te najmniejsze osiągnięcia. Osoba, która jest świadoma tego czego dokonuje – zawsze będzie szczęśliwsza od osoby, która takiej świadomości nie ma. Poczucie własnej wartości będzie tutaj na zdecydowanie innym poziomie.

Mniejsze i większe przyjemności

Te zaplanowane (wyjście na kolację z partnerem, wyjście do kina) oraz te nieplanowane – obejrzenie filmu we wygodnym fotelu, wieczorne poczytanie książki, 2-godzinna okupacja łazienki i zrobienie sobie w niej prywatnego SPA, wreszcie spontaniczny wypad na weekend w góry, lub regularnie planowane wakacje. To są te momenty, które pozwalają skupić się na sobie i na swoim ciele: rozluźnić spięte mięśnie, „odpuścić” sobie myślenie (ja to określam „odmóżdżaniem się”), skupić się na odczuciach swoich i poczuć własne ciało – jak funkcjonuje, czego potrzebuje, o co woła.

 read-369040_1280

EFEKTY TWOJEJ PRACY ZALEŻĄ TYLKO I WYŁĄCZNIE OD CIEBIE, więc nic w tym dziwnego, że ZADBASZ O SIEBIE. Dbając o siebie – też pracujesz nad efektami swojej pracy.

Aleksandra Jarmużek