Komunikacja w biznesie – ale to nie w moim stylu!!!

women-1586480_1920

Podczas ostatniej konsultacji, wskazałam mojej klientce kilka technik komunikacyjnych w ofercie sprzedażowej, by podnieść sprzedaż. Klientka napisała, że taki rodzaj komunikacji nie jest w jej stylu. Zaznaczę od razu, że nie zależy mi na tym, by moje klientki kogokolwiek udawały. A wręcz przeciwnie, stale powtarzam, że katalog wartości, autentyczność i robienie wszystkiego w zgodzie z samą sobą, to klucz do szczęścia, ale też budowania silnej marki i dużej sprzedaży. Nie zbuduje się niczego dobrego ani trwałego na kłamstwie.

O co zatem chodzi z cała tą komunikacją, gdy zachęcam do mówienia językiem grupy docelowej?

Przykład:

Jakiś czas temu wzięłam udział w akcji blogosfery, której celem było zalać Internet treściami związanymi z szybkim i bezbolesnym popełnieniem samobójstwa. Miliony młodych ludzi każdego dnia szukają sposobu na popełnienie samobójstwa. Blogosfera wpadła na cudowny pomysł, by stworzyć artykuły o tytułach wyszukiwanych w necie przez nastolatków, ale w treści ukryć przekaz z linkami do miejsc, gdzie znajdą pomoc. Jednym słowem- odwieść od samobójstwa, skłonić do przyjęcia pomocy, uratować choć jedno, młode, ludzkie życie. Żeby przekaz trafił do nastolatka, który jest załamany i jedyna a drogę jaką widzi to śmierć, musiałam posłużyć się językiem takiego nastolatka. Tekst jest bardzo wulgarny, z wieloma przekleństwami i zwrotami slangowymi, a wszystko po to, by wzbudzić zaufanie, okazać zrozumienie i pomóc tak nieszczęśliwej osobie. Czy piszą ten tekst w taki sposób nie byłam sobą? Czy pisząc tekst językiem używanym przez polskich nastolatków, udawałam kogoś innego? ABSOLUTNIE NIE!

Obejrzyj video ma tylko minutę 🙂

A teraz odpowiedz sobie na pytania:

  1. Czy ten mężczyzna w taki sposób komunikuje się z całym światem: żoną, współpracownikami, sprzedawczynią w spożywczym, itd?
  2. Czy ten mężczyzna nie jest sobą, komunikując się ze swoim kilkumiesięcznym dzieckiem w sposób umożliwiający im porozumienie?

Zapewne obie odpowiedzi brzmią: NIE!

Dlaczego tak ważne jest dostosować formę przekazu i język komunikacji do grupy docelowej?

Odpowiedź jest prosta: żeby doszło do zrozumienia 🙂

Jeżeli tata z video powyżej zacząłby komunikować się ze swoim  synkiem w sposób, w jaki komunikuje się np.: ze swoim szefem, taka rozmowa mogłaby wyglądać tak:

Synu! wezmę w tej chwili palcem wskazującym, dotknę twojego podbródka, by podrażnić zakończenia nerwowe i wywołać śmiech, jako naturalną reakcję na podrażnienia nerwów. O właśnie! Za pomocą tego gestu, buduję z tobą więź, która powinna wystąpić między mną a tobą. A jak będziesz miał już 8 lat i twoje ciało anatomicznie będzie przygotowane do gry w piłkę nożną, zabiorę cię na stadion i za pomocą skutecznych technik trenerskich przekaże ci widzę o skutecznym wykorzystaniu kończyny dolnej, by z impetem oraz precyzyjną dokładnością, umieścić piłkę w bramce, bo właśnie na tym polega ta gra…

 

Zdajesz sobie chyba sprawę, że wtedy obserwator takiej rozmowy uznałby tatę za niespełna rozumu sztywniaka. W tej chwili na pewno tak nie myślisz, wręcz przeciwnie. Jaki słodki tata, cudowny facet… W życiu nie pomyślisz, że udaje kogoś innego niż jest i że to nie jest jego sposób komunikacji.

Dostosowanie języka do odbiorców nie jest tym samym, co udawanie kogoś innego. Zwróć uwagę, że przyciągasz do siebie osoby, którym odpowiada taka a nie inna forma komunikacji. W każdym Twoim tekście, video, wystąpieniu, rozmowie z klientem jesteś Ty i Twój język. To własnie za ten język ludzie Cię szanują i lubią. Dzięki niemu docierasz do nich.  Elastyczność w komunikacji pozwala Ci na porozumienie z wieloma różnymi osobami. Techniki komunikacyjne to nic innego jak umiejętności, które nabywa się z biegiem lat. Styl w jakim się teraz porozumiewasz wynika z otoczenia, w  którym wzrastałaś i od którego się uczyłaś. Ja wzrastałam w patologicznej rodzinie, gdzie dominował język nienawiści. Od małego wiedziałam, ze to nie mój styl. Jestem pełna miłości i współczucia – to inny język niż ten, którego mnie uczono. Nauczyłam się tak komunikować, by było to spójne ze mną, ale jestem w komunikacji bardzo elastyczna, bo przekrój moich klientek jest tak duży, że posługiwanie się tylko jednym językiem jest nieefektywne i prowadzi do konfliktów. 

To tak, jakby kierować swoją ofertę do Anglików i pisać po polsku, bo angielski to nie mój styl komunikacji 🙁 Zdajesz sobie chyba sprawę z absurdu? 

Przykład:

Przychodzisz do lekarza lub prawnika, a on odpowiada na Twoje pytanie wyłącznie językiem branżowym. Jak się czujesz? Rozumiesz coś z tego? (zakładam, że nie jesteś ani lekarką, ani prawnikiem). Prosisz zatem lekarza lub prawnika, żeby powiedział Ci to jeszcze raz, ale bardziej dla Ciebie, laika zrozumiałym językiem. A lekarz/prawnik odpowiada:

Nie mogę, bo to nie mój sposób komunikacji. Jestem uczonym, studiowałem 10 lat i to jest mój naturalny język. Inaczej nie mogę bo to nie będzie spójne ze mną. Nie będę nikogo udawał!!!

Tutaj miałam dalej kontynuować ten artykuł, ale zachęcam cię do wyciągnięcia samodzielnie wniosków oraz dalszej dyskusji w komentarzach a póki co, mam nadzieję, że tymi przykładami udowodniłam Ci, że różne sposoby komunikacji to nie udawanie kogoś innego, ale umiejętności takie same jak nauka języków obcych.

Owocnego dnia!

Vika