Grupy na FB jako narzędzie biznesowe.

baner grupy na FB jako narzędzie biznesowe

Jakiś czas temu zauważyłam, że grupy na FB zaczęły wypierać tradycyjne fanpage i stały się rewelacyjnym narzędziem do budowania relacji ze swoimi klientami. Miejscem, gdzie można skupić bardzo aktywną i zaangażowaną publiczność i skupić wokół swojej marki grupę docelową.

[content_upgrade]Content Upgrade Error: Bad list ID. Make sure to select list from dropdown on Content Upgrade editing page.[/content_upgrade]

Do czego wykorzystują i w jaki sposób budują swoja społeczność na swoich grupach inne kobiety biznesy?

Każda z 7 zaproszonych Pań odpowiedziała na te same pytania:

  1. Ile w tej chwili uczestniczek wynosi Twoja grupa?
  2. Kiedy (data może być przybliżona) założyłaś swoją grupę?
  3. Ile godzin dziennie i tygodniowo pracowałaś nad tym, by grupa uzyskała taką ilość uczestniczek?
  4. Jaki to był rodzaj pracy (posty na grupie, promocja w innych miejscach w sieci, itd)??
  5. Co doradziłabyś innym kobietom, które zainteresowane są stworzeniem swojej grupy na FB, która zrzeszy potencjalnych klientów?

W dzisiejszym przepisie na biznes konkretne odpowiedzi kobiet biznesu, które zbudowały bardzo zaangażowane grupy na FB.

KO20160225_0594-2Aleksandra Budzyńska – Pani Swojego czasu. Oli przedstawiać nie trzeba, ale jeśli przez przypadek jeszcze jej nie znasz, to wiedz, że Ola jest specjalistką od zarządzania sobą w czasie. Uczy tysiące Polek jak rozprawić się z pożeraczami czasu, realizować swoje zamierzenia i mieć czas na odpoczynek. Dla mnie Ola przede wszystkim jest kobietą biznesu, którą warto podglądać i uczyć się jak efektywnie rozwijać swoją firmę. 

Moja grupa dzisiaj (28 lipca 2016) dokładnie liczy sobie 8 163 kobiety. Ale w czasie, gdy to czytasz na pewno będzie ich więcej 🙂 Grupę założyłam 21 września 2014 roku, czyli w miesiąc po tym jak powstała Pani Swojego Czasu. Według mnie to o miesiąc za późno 🙂 Najpierw chciałabym napisać, że przyrost uczestniczek w grupie jest bardzo nierówny – początkowo musisz się naprawdę nastarać, byś miała około 1000 – 2000 osób. Potem ilość osób rośnie lawinowo pod warunkiem oczywiście, że dajesz w niej wartość i sensowne powody do tego, by być jej członkinią.
Moja grupa jest nietypowa w stosunku do innych grup, w których sama jestem. Od samego początku wiadomo, że to ja ją prowadzę (i to żelazną ręką), a wiadome również jest, że stawiam na efektywność i doskonałe zarządzanie czasem.
W związku z tym ani sobie, ani innym uczestniczkom grupy nie pozwalam godzinami siedzieć na fejsie! Jak mi któraś z uczestniczek godzinami pisze o swoich problemach, zamiast je rozwiązywać to od razu dostaje ode mnie ochrzan 🙂
Z ręką na sercu niestety nie wiem ile czasu spędzałam tam kiedyś – na pewno więcej niż teraz pobyt w grupie, zajmuje mi około 15-20 minut dziennie. Nigdy nie reklamowałam mojej grupy w innych grupach, bo uważam to za nieeleganckie działanie (szczególnie jeśli grupy dotyczą podobnych tematyk).
Wszystkie kobiety wiedzą, że w moim biznesie nie udzielam indywidualnych porad. Tak więc grupa jest w zasadzie jedynym miejscem, w którym odpowiadam indywidualnie na czyjeś pytanie. Ale też nie ukrywam, że to nie polega na tym, że tylko ja odpowiadam na pytania – włącza się w to cała grupa.
O grupie wspominam we wszystkich swoich źródłach – artykułach, newsletterach, mówię o niej na swoich webinarach, na swoich kursach, na spotkaniach Pań Swojego Czasu. Dzisiaj korzystam również z tego, że moja grupa jest dosyć znana i wspominają o niej inne kobiety. Doradzałabym nie traktować tych grup jako miejsc zrzeszających potencjalnych klientów, lecz jako miejsca, w których będzie można pokazać siebie i swoją wartość.
Czy w mojej grupie są moje Klientki? Oczywiście, że tak? Całe mnóstwo! Ale nigdy, ani wtedy gdy zakładałam grupę, ani tym bardziej teraz, nie traktowałam grupy jako moich potencjalnych Klientek.
Bardziej traktuje to jako miejsce do komunikacji, wymiany informacji i zdobywania cennych informacji, a nie do sprzedaży. W swojej grupie (i na swoim fanpejdżu zresztą też) czuję się jak w domu i mam wrażenie, że każda z kobiet wpada tam na kawkę ze mną – bardziej więc chcę, żebyśmy się tam dobrze czuły, poznały siebie i pogadały od serca niż robiły biznes 🙂

aa

Joanna Suchocka – założycielka Strefy Kobiet Biznesu. Tworzy i uczy jak tworzyć i promować swoje wydarzenia w realu.

Nazywam się Joanna Suchocka i jestem Kreatorką  Kobiecych wydarzeń. Z miłości do rzeczywistości, tworzę wydarzenia oraz wspieram i uczę kobiety, jak budować i  promować własne.

 

Grupę wsparcia założyłam dwa lata temu, w czerwcu. Pamiętam, że 3 miesiące wcześniej do życia powołałam spotkania Klubu” Strefa Kobiet Biznesu” i grupa miała właśnie na celu informowanie uczestniczek o kolejnych spotkaniach. Takie był plan. Szybko okazało się jednak, że całkiem spontaniczne kierowanie klienta na grupę wsparcia, to jedna z moich lepszych decyzji biznesowych. A czemu? Bo grupa wsparcia, w przeciwieństwie do fan-page naszej marki, pozwala nam na kontakt praktycznie z każdym uczestnikiem tejże grupy, ponieważ:

-Wszyscy uczestnicy grupy, dostają powiadomienie o każdym działaniu na grupie.
Czyli każdy post nie umyka klientom, tak jak to bywa na fan-page.

-Uczestnicy, jeśli grupa jest dobrze prowadzona, mają możliwość poznać innych uczestników, uzyskać ważne informacje, porady oraz mają szansę na rozwiązanie swoich problemów.

Pomimo korzyści, grupa nie lubi przestoju i ciszy. To nie miejsce, gdzie wrzucisz informacje, grafikę i tyle. Potrzebuję koordynatora, który zachęci uczestników do interakcji oraz da wartości, dla których tam będą. U mnie w grupie panują pewne rutynowe działania, które pozwalają uczestniczkom pamiętać o nich i uczestniczyć w życiu grupy bardziej aktywnie.

Jeśli myślisz o założeniu swojej i nie wiesz, co powinnaś robić, aby wzbudzić zaangażowanie członków, doradzam obserwacje grup, o podobnym charakterze i przyglądanie się, które informacje, posty oraz działania budzą zainteresowanie i zaangażowanie, a które nie. Oczywiście zachęcam do inspiracji, a nie broń Boże plagiatu! Dlatego na ich podstawie pomyśl, co mogłabyś robić na swojej grupie, jakie wartości zaproponować swoim członkom?

Moja grupa liczy 1237 kobiet. Kobiet, bo moje działania są właśnie do nich skierowane i mężczyzn po prostu nie przyjmuję 🙂 Może ich ilość nie jest powalająca, ale ze względu na dotychczasową specyfikę mojego biznesu, czyli tworzenie Wydarzeń dla kobiet, jestem dumna, ze przez ten okres, udało mi się zbudować publikę, która naprawdę licznie uczestniczy w eventach, które dla niej tworzę. Moje uczestniczki grupy znają się osobiście, a grupa ułatwia im podtrzymywanie kontaktu i wzajemną pomoc w biznesowych sprawach.

Żeby grupa funkcjonowała, poświęcam jej codziennie minimum 30-60 minut. Gdy grupa powstawała 2-3 godziny. Działania marketingowe, jakie podejmowałam, aby wypromować grupę to reklama na :
– moim fanpage
– innych grupach wsparcia dla kobiet.
– profilu prywatnym.
– spotkaniach klubu, dzięki którym grupa powstała.
Uważam, że grupa, to bardzo skuteczne narzędzie marketingowe dla Twojego produktu, ale wymaga nakładu pracy oraz czasu. Tak jak z dnia na dzień, nie otworzyłaś biznesu, tak grupa z dnia na dzień, nie odniesie sukcesu. Jeśli nie lubisz się udzielać, pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, animować społeczność, to grupa nie jest narzędziem dla Ciebie. A jeśli czujesz, że piszę właśnie o tobie, to nie czekaj, tylko zakładaj swoją grupę!

[content_upgrade]Content Upgrade Error: Bad list ID. Make sure to select list from dropdown on Content Upgrade editing page.[/content_upgrade]

Gabi sesja 1

Nazywam się Gabriela Kuca. Czasem żartuję, że naprawiam to, co „zepsuł” stary system edukacji, czyli wspieram kobiety w wydobyciu swojego potencjału, w połączeniu talentów i pasji. Pomagam im ogarnąć chaos i pozbyć się blokad mentalnych, by mogły robić to, w czym są dobre i żyć wg własnego scenariusza.

Uczę kobiety, jak być w bliskiej relacji ze sobą, poznać swoje potrzeby, nie zatracić się w kołowrotku ról – innymi słowy jak umiejętnie zarządzać swoją energią, by mieć satysfakcjonujące życie rodzinne i zawodowe.
Moimi klientkami są kobiety poszukujące kobiecej siły i pomysłu na siebie. Najczęściej są w przełomowym momencie życia (macierzyństwo i chęć połączenia życia osobistego z zawodowym, przeprowadzka do innego miasta, czy kraju, rozstanie z bliskimi, często „przełomowe” okrągłe urodziny). Po inspiracje i porady zapraszam na stronę KobiecaSila.pl, na fanpejdż oraz do dołączenia do naszej grupy Kobiecej Siły.

Długo zbierałam się do założenia grupy. Nie miałam pewności, czy i jak chcę ją prowadzić. Grupy, do których należałam, były w większości słupami ogłoszeniowymi, a to nie moja bajka. Owszem, chcę pomagać kobietom w promowaniu się i co środę na fanpejdżu Kobiecej Siły jest tzw. link party, lecz nie chciałam, by reklamy zdominowały moją facebookową grupę.
Przełom u mnie nastąpił po pierwszym bezpłatnym wyzwanie Wirtualny Trekking dla kobiet we wrześniu 2015 roku (jesienią będzie już trzecia edycja). Wzięło w nim wtedy udział 350 kobiet i połowa z nich zapisała się do specjalnej grupie wsparcia. Przez siedem dni byłyśmy w drodze do siebie – razem i indywidualnie. Zobaczyłam magię i energię, jaka płynęła z grupowej pracy. Wtedy po raz pierwszy tak na serio zaczęłam myśleć o założeniu grupy Kobiecej Siły. Lecz nie zrobiłam tego od razu, bo zaraz potem prowadziłam kurs online „Jak mieć więcej energii na co dzień”.
Dopiero końcem zeszłego roku, 09-go grudnia 2015, znalazłam przestrzeń i siłę na to, by założyć grupę. I uwaga, nie promowałam jej nigdzie poza moim newsletterem! Uznałam, że zależy mi na tym, by lepiej poznać czytelniczki Listów w butelce i chcę też dać się poznać, jako człowiek z krwi i kości. Bardzo ważne dla mnie było wzmocnienie relacji między nami. Wiem, kim są moje czytelniczki i klientki. One również dużo o mnie wiedzą. Jednak brakowało nam wspólnej przestrzeni do komunikacji, do wymiany myśli, do dzielenia się inspiracjami.
Oczywiście grupa od początku miała swoje zasady (umieściłam je w opisie), których się trzymałam. Każde zgłoszenie weryfikowałam, pytałam każdą kobietę z osobna na jaki adres mailowy otrzymuje moje Listy w butelce, chciałam mieć pewność, że w grupie będą tylko czytelniczki, czyli osoby, które nadają na podobnych falach. Gdyby nie moja praca związana z weryfikowaniem (bardzo energo i czasochłonna), to dziś miałabym pewnie 3 razy więcej członkiń w grupie oraz dużo spamu, który mocno by wkurzał nie tylko mnie. Dla mnie ważniejsza od ilości uczestniczek była jakość relacji i dlatego chciałam, żebyśmy zbudowały mocne fundamenty naszej wspólnoty. Odkąd mam pewność, że uczestniczki znają zasady funkcjonowania naszego wirtualnego miejsca, pozwalam odwrócić kolejność i najpierw dołączyć do grupy, a potem do newslettera. Dzięki temu, że odpadł mi obowiązek weryfikowania, mogłam skupić się na innych aspektach prowadzenia grupy i odpowiadać na potrzeby członkiń, których po 9 miesiącach działania grupy bez promowania jest aż 350. Uważam to za sukces, stanowi to około 15% zapisanych na newsletter. Ciekawa jestem efektu, jaki przyniesie promocja grupy.
Z każdym kolejnym dniem uczestniczki nabierają do siebie zaufania, otwierają się, są coraz śmielsze. Często robię ankiety, pytam je o zdanie, bo liczę się z nim. Zanim wystartowałam z codziennymi grafikami, ustaliłam, czego mają dotyczyć. Przeprowadziłam wewnętrzną ankietę, pokazałam swoje propozycje, obserwowałam, czego dotyczą wpisy innych, o co pytają dziewczyny, które tematy bardziej je interesują. Sporadycznie dodawałam grafiki, testowałam. W końcu, kiedy już upewniłam się, że chcę podążać w tym kierunku, w połowie kwietnia nagrałam dla grupy video, w którym jasno wyraziłam to, co już i tak było napisane. Miesiąc później, w połowie maja wystartowałyśmy z codziennymi grafikami.
Kiedy w sezonie urlopowym zobaczyłam, że pod grafikami zaangażowanie zmniejszyło się, zrobiłam przerwę. Zaproponowałam wewnętrzne grupowe wyzwanie i poddałam pod głosowanie dwa tematy. Od sierpnia wrzucamy do grupy zdjęcia uwieczniające nasze „wakacyjne radości”. Ten codzienny trening pomaga upewnić się w tym, co jest naszą pasją, co nas cieszy. Uczy nas uważności na to, co jest wokół nas oraz wdzięczności. Nabieramy wprawy w wyrażaniu radości na co dzień, która jest nieodłączną częścią kobiecej siły, optymizmu oraz budowania więzi, bo wierzę w to, co mówi Jesper Juul: nic tak nie łączy ludzi jak wspólnie przeżywana radość.
Ostatnio zaczęłam korzystać z opcji „live video”, bo chcę dawać nam okazję do spotykania się „na żywo” (na tyle, na ile pozwala wirtualna rzeczywistość). Praca z ciekawymi ludźmi od zawsze była moim marzeniem. Teraz, kiedy odkrywam siłę świata online, cieszę się, ze mogę współdziałać z najfajniejszymi babeczkami w sieci. I cudowne jest obserwowanie, jak osoby z dnia na dzień nabierają odwagi, zaczynają inicjować dyskusje, czy rozkręcać je pod wpisami innych. Wiem, ze każda z członkiń przechodzi swój wewnętrzny proces. Dla niektórych z nich to wielki krok, to jak terapia ośmielająca, wzmacniająca poczucie wartości i pewności siebie. Mam też dowody na to, że dziewczyny dzięki naszej grupie nabierają wiary, że to, co robią ma sens. Moje czytelniczki często zmagają się z trudami związanymi z brakiem wsparcia, z niezrozumieniem, z chaosem mentalnym. I w tej grupie jest szansa na refleksje, na podpatrzenie, jak inne kobiety zbierają się w sobie i decydują na działanie zgodne z tym, co podpowiada im intuicja oraz z tym, czego potrzebują, pomimo strachu. Pomagają w tym codzienne grafiki, które są impulsem, pytaniem coachingowym, inspiracją i bodźcem do małych zmian prowadzących do większych projektów.
W grupie spędzam dużo czasu, lecz robię to z przyjemnością. Dodatkowo wiem, że członkinie nabierając do mnie zaufania łatwiej decydują się na zakup kursu, czy programu mentoringowego. Są w mojej grupie dobrowolnie, dobrze czują się ze mną, lubią to, co robię, pasuje im energia oraz sposób, w jaki dzielę się wiedzą i doświadczeniem. Moją intencją jest budowanie społeczności, a nie przyciąganie na siłę do wirtualnego sklepu. Mam dowody na to, że wielu kobietom już pomogłam. Spektakularne efekty można osiągnąć tylko wtedy, kiedy z obu stron jest chęć i gotowość do zaangażowania się. Obserwując, jak grupa rozkręca się, zdecydowałam, że podejmę działania, by ją wypromować. Korzystając z okazji, gorąco zapraszam do naszej grupy wszystkie kobiety, które chcą obudzić albo pielęgnować kobiecą siłę w sobie. To idealne miejsce dla tych, które chcą żyć wg własnego scenariusza i działać na co dzień z sercem i z sensem.

Kasia_zdjecie

Katarzyna Dziubałka – Organizatorka dużych konferencji networkingowych „Wielka Wymiana Kontaktów” w 10 miastach w Polsce, w których wzięło udział już ponad 5000 osób. Wierzy we współpracę oraz budowanie biznesu opartego na relacjach oraz energii, która pojawia się kiedy zaczynamy robić to, co kochamy. Promuje kobiecą przedsiębiorczość oraz łączy środowiska biznesowe w całej Polsce. Od lipca 2015 jest redaktor naczelną magazynu Liderka.

www.twojapasjatwojafirma.pl www.liderka.pl

Zarządzam 2 grupami: Inspirująco dla kobiet – 10500 członków, Twoja Pasja Twoja Firma – 8300 członków

Posiadam również około 8 grup w różnych miastach Polski: Kraków – Wielka wymiana kontaktów około 800 członków, Poznań – Wielka Wymiana Kontaktów około 500 członków itd.

Obydwie grupy założyłam w podobnym czasie, około 2 lat temu. Na grupach pracuję około 20 minut dziennie, powiedzmy około 3 godzin tygodniowo. Działania, które wykonuję to głównie posty na grupie, moderacja grupy oraz dodawanie członków. Nigdy nie reklamowałam grypy w innych miejscach sieci. Czasami zamieszczam informacje na grupie na swoim fan page lub wysyłam informacje o niej do nowych członków mojego newslettera. Zdarza mi się promować jedna grupę na drugiej, ale tylko w ramach własnych grup. 

W tej chwili grup jest bardzo dużo, więc zachęcałabym do tworzenia grup o wąskiej tematyce, które mają swój cel, regulamin i są dobrze sprecyzowane czemu mają służyć oraz jakie korzyści dają jej Uczestnikom. Pomyślałabym nad kretywnymi pomysłami moderowania grupy i zdecydowanie pomyślałabym nad korzyściami, jakie może ona dać jej członkom i konsekwentne wdrażanie tych pomysłów. Rozwijanie grupy to projekt długofalowy i należy regularnie o niego dbać. Zdecydowanie zainwestowałabym w oprawę graficzną i powiązała grupę z blogiem/strona internetową/wydarzeniami na żywo tak, żeby poszerzyć zakres jej działania.

[content_upgrade]Content Upgrade Error: Bad list ID. Make sure to select list from dropdown on Content Upgrade editing page.[/content_upgrade]

kasia-glab-zdjecie

Katarzyna Głąb – Uwielbia planować, a potem odhaczać zrealizowane cele punkt po punkcie. Bloga Po Sukces Na Szpilkach założyła po to, by mobilizować swoje czytelniczki do działania i zmiany swojego życia. Bardzo ceni sobie pracę z kobietami, które stale chcą rozwijać siebie i swoje biznesy. To one sprawiają, że ma ochotę ciągle podnosić sobie poprzeczkę. Nie odkłada marzeń na później. Jest autorką e-booka o kobiecym biznesie, a także kursu pomagającego zorganizować życie od A do Z. Jako pierwsza kobieta w blogosferze wydała własną aplikację do zarządzania zadaniami. Prowadzi też liczne konsultacje z kobietami i wtedy zdecydowanie spełnia się najbardziej. Prywatnie ogromna fanka podróży, całkowicie zakochana w Majorce.

Do mojej grupy należy na ten moment 3785 kobiet, ale ta liczba każdego dnia rośnie. Swoją grupę założyłam 3 czerwca 2015 roku, a więc niewiele ponad rok temu. Szczerze mówiąc, różnie to wyglądało. Na samym początku poświęcałam na pracę nad grupą przynajmniej 3-4 godziny dziennie. To był moment kiedy grupa dopiero się formowała i każdego dnia dochodziło wiele nowych uczestniczek, głównie czytelniczek mojego bloga. Teraz poświęcam grupie około godziny dziennie, chociaż tak naprawdę sporo zależy od tego, jak dużo się w niej dzieje w danym momencie. Średnio daje to około 5-6 godzin tygodniowo, chociaż zdarza się, że więcej. 

Choć nie jest to bezpośrednio związane ze zwiększaniem zasięgu, to od początku najwięcej czasu zabierała mi administracja pojawiających się postów. Niestety, większość administratorów grup ma ten sam problem – ludzie notorycznie nie przestrzegają regulaminu. Posty z reklamą własnej działalności, czy linki do artykułów w ogóle nie związanych z tematyką grupy są nagminne, a ich usuwanie zajmuje sporo czasu, szczególnie jeśli liczba uczestników liczona jest już w tysiącach. Ważne jest jednak żeby robić to regularnie, bo tylko wtedy grupa wygląda na naprawdę dobrze prowadzoną. Tworzenie i publikowanie postów też bywa czasochłonne, szczególnie jeśli dbamy o ich merytorykę. U mnie co tydzień pojawia się nowy wpis z serii „Czwartkowe podstawy biznesu” i tam zawsze daję sporą wartość dla początkujących przedsiębiorczyń. Przygotowanie takiego postu, to przynajmniej 45 minut. Na początku również przygotowywałam podobne posty, ale o nieco innej tematyce. Ogólnie zawsze starałam się regularnie coś publikować, może nie codziennie, ale przynajmniej 4-5 razy w tygodniu.

Jeśli natomiast chodzi o promocję, to przyznam szczerzę, że ja praktycznie nigdy nie promowałam swojej grupy. Gdy ją zakładałam moim celem było to, by czytelniczki Po Sukces Na Szpilkach mogły się poznać i powymieniać doświadczeniami. Nawet nie wiem kiedy ta grupa tak się rozrosła. W tym momencie liczba uczestniczek przewyższa liczbę osób na moim blogowym fanpage’u! To niesamowite! Kluczem zdobywania nowych uczestników w moim przypadku okazały się polecenia i to, że dziewczyny regularnie zapraszały do grupy swoje koleżanki, które tak jak one dopiero rozpoczynały swój biznes i w związku z tym potrzebowały porad bardziej doświadczonych osób.

Przede wszystkim poradziłabym nie nastawiać się na to, że w ciągu kilku tygodni zdobędą tysiące uczestników. Prawda jest taka, że nawet jeśli do grupy zaprosimy swoich znajomych, czy czytelników swojego bloga, to oni i tak zaczną się wypisywać, jeśli po czasie zacznie tam powiewać nudą. Jeśli natomiast będziemy regularnie zapewniać dobry content, to na pewno liczba uczestników stale będzie się zwiększać. Po drugie, bardzo ważne jest regularne angażowanie swojej społeczności. Nawet jeśli na kilka pierwszych postów nikt nam nie odpowie, to i tak trzeba próbować, dalej pytać i zachęcać do rozmów. Po trzecie, trzeba być bezlitosnym dla spamu. Lawina reklam to coś, co zdecydowanie zniechęca uczestników. Nikt przecież nie ma ochoty zaglądać do grupy, która przypomina słup ogłoszeniowy. Kolejna sprawa to otwartość na ludzi i autentyczna chęć pomocy. Jeśli ktoś zebrał się na odwagę i stworzył post, w którym opisał swój problem, to warto mu odpowiedzieć lub okazać jakiekolwiek inne wsparcie. Jeśli taka osoba zostanie olana, to prawdopodobnie nigdy więcej się nie odezwie. Jeśli natomiast otrzyma wsparcie i wartość w postaci merytorycznych komentarzy, to na pewno jeszcze nie raz zapyta o poradę. Ostatnia sprawa to pokazywanie siebie jako zupełnie normalnego człowieka, a więc dzielenie się przemyśleniami, radami, czasem nawet proszenie o pomoc i wskazówki. Taka autentyczność bardzo przyciąga ludzi i sprawia, że w grupie pojawiają się bardziej trwałe relacje.

Warto jeszcze zaznaczyć, że nie każdy, kto pojawi się w naszej grupie od razu stanie się naszym klientem. Owszem, jeśli tematyka grupy będzie powiązana z naszym biznesem, to znacznie zwiększamy sobie szansę na pozyskanie potencjalnych klientów, jednak zakładanie takiej grupy wyłącznie w celach zarobkowych to zły pomysł. Ludzie bardzo szybko wyczują, co jest prawdziwą intencją naszych działań i po prostu odejdą.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERAUla Phelep, właścicielka Urszula Marketing oraz Szkoły Blogowania, ucząca małe biznesy oraz blogerów najlepszej promocji ich działalności oraz produktów w internecie.

Strona internetowa: http://urszula-phelep.com

Grupa na FB 

W tej chwili moja grupa ma ponad 7150 członkiń. Założyłam ją w marcu 2015 roku. Na grupie działam dziennie: około 1,5 godziny. Tygodniowo: około 7 godzin (nie pracuję w weekendy lub bardzo rzadko).
Pracowałam sporo w grupie przede wszystkim na początku jej utworzenia: sporządziłam tam regulamin oraz wiele użytecznych dla członków dokumentów, ponadto stworzyłam w niej codzienne posty cykliczne m.in. „Poniedziałkowe pytania”, „Wtorek w Waszym blogiem”, itp. Teraz zaglądam tam, by usunąć spam (autopromocje) i odpowiedzieć na kilka pytań członków grupy.
Pomyśl o tym, dlaczego chcesz założyć taką grupę oraz dla kogo (jaki jest jej CEL i, co przyniesie ona ludziom dołączającym do niej).
Pamiętaj też, że grupa powinna powstać do innych celów niż promocja. Podstawą utworzenia grupy jest zrzeszenie ludzi szukających odpowiedzi związanych z tematyką grupy. Grupa to miejsce pomocy, współpracy, nawiązywania kontaktów, a nawet utworzenia bezpośredniego serwisu klienta – to kreowanie społeczności wokół Twojej działalności.
Promocja w grupie istnieje, ale zajmuje niewielki jej procent (mniej niż 10%). Promować powinnaś przede wszystkim poprzez Twoją fanpage, reklamy, nie w grupie. Jeśli już promujesz tam, zrób to w następujący sposób.

[content_upgrade]Content Upgrade Error: Bad list ID. Make sure to select list from dropdown on Content Upgrade editing page.[/content_upgrade]

AG5

Anna Górecka –  Autorka bloga annagorecka.eu (Emigracja, Biznes, Marketing), gdzie pomaga głównie kobietom spełniać marzenia o własnym biznesie w Anglii, edukować je w zakresie biznesu i marketingu, inspirować historiami innych Emigrantek. W przeszłości właścicielka kilku biznesów. Założycielka Lawendowej Grupy na Facebooku dla przedsiębiorczych kobiet w Polsce oraz na emigracji oraz organizatorką spotkań networkingowych pod tytułem ,,Lawendowe Kawy”  w Krakowie i w Londynie. Uwielbia pracować z ambitnymi ludźmi, dzielić się własnym doświadczeniem i  pomagać realizować ich plany. 

blog – http://annagorecka.eu/

grupa – https://www.facebook.com/groups/LawendowaGrupa/

Moja grupa liczy obecnie 2579 kobiet. Założyłam ją w 2 polowa sierpnia 2015- zaraz będzie rok. Działam na grupie na pewno kilka godzin tygodniowo- w zależności od tygodnia i raczej się to nie zmieniło do dnia dzisiejszego, tylko rodzaj wykonywanej pracy się zmienił lub delikatnie przekształcił. 

Pracę jaką wykonuję na grupie, to przede wszystkim: 

  • programowanie stałych inicjatyw w grupie
  • programowanie  i wymyślanie innych inspiracji, zapytań do uczestników, podsyłanie im wartościowych treści.
  • przyjmowanie nowych członków
  • usuwanie spamu i postów nie na temat lub promocyjnych
  • odpowiadanie i wchodzenie w interakcje z lawendowymi kobietami
  • witanie nowych osób
  • tworzenie grafik
  • wyszukiwanie ciekawych treści i pomysły nad ulepszeniem grupy

dodatkowo na początku część czasu jak nie połowę trzeba przeznaczyć na PROMOCJĘ: Bez tego nie rozruszamy naszej społeczności.

Tutaj warto:

  • zaprosić na początku swoich znajomych jako pierwszych członków.
  • reklamować grupę na swoim blogu i stronie czy w postach
  • w stopce email
  • na fanpage
  • w innych social media
  • w newsletterze
  • w innych kobiecych grupach pod odpowiednimi miejscami
  • i wszystkie miejsca które przyjdą wam na myśl.

Trzeba robić to regularnie, co też pochłania nasz cenny czas. Najtrudniej jest zdobyć pierwsze 200-300 osób. Z mojego doświadczenia po dotarciu do 500-1000 członków można odpuścić sobie promocję i robić to już tylko sporadycznie. Grupa zaczyna rosnąć sama. Z pomocą przychodzi nam Facebook, który sam zaczyna podpowiadać osobom z naszej grupy docelowej nasze miejsce w sieci i ludzie zaczynają polecać ją między sobą, zapraszać się nawzajem. Na dzień dzisiejszy do lawendowej grupy codziennie zatwierdzam kilkanaście nowych osób. Nie wszystkie te osoby to mój klient idealny i mam tego świadomość, ale nie chcę  się ograniczać do kobiet mieszkających tylko w Anglii, gdyż sama nie wiem co przyniesie przyszłość. Może za kilka lat wrócę do Polski. A czasu na prowadzenie dwóch odrębnych grup na tym samym poziomie zaangażowania już na pewno nie wygospodaruje. 

Na pewno doradziłabym , żeby nie oczekiwały cudu, że wszystko zrobi się samo. Każdy kto myśli o założeniu grupy musi się jakoś wyróżnić na tle konkurencji: U mnie przyciąga lawenda, temat emigracji oraz to, że grupę kieruję do przedsiębiorczych kobiet. W końcu która z nas nie jest przedsiębiorcza, prawda?  Trzeba liczyć się z tym ze bez wartości, którą sami dajemy i włożenie naszego serca do grupy, wszystko umrze bardzo szybko. Trzeba reagować na to co dzieje się w grupie, trzymać porządek, myśleć o zmianach które mogą poprawić jej funkcjonowanie. Najlepiej od początku zadbać o spójny wizerunek grupy, ładne i przyciągające wzrok grafiki. Dużo się udzielać, dać się poznać, najlepiej w roli eksperta. Każdy z nas zakłada grupę po coś i też chce coś otrzymać w zamian za sprawowanie nad nią opieki. Osoby z grupy mogą stać się twoimi klientami, czytelnikami twojego bloga o ile nie przesadzasz ze swoją autopromocja na grupie. Poza nią musi być dużo innej wartości dodanej. 

Pamiętaj też że nie zawsze wraz ze wzrostem grupy idzie jej jakość. Czasem zaangażowanie w dużych grupach szybciej spada i trudniej się przebić, ale cóż taki los jak grupa osiągnie swój sukces. Nie staraj się też dogodzić wszystkim, tak po prostu się nie da. A kiedy sama już przestaniesz panować nad swoją grupą zawsze możesz znaleźć kogoś kto, Ci w tym pomoże. 

[content_upgrade]Content Upgrade Error: Bad list ID. Make sure to select list from dropdown on Content Upgrade editing page.[/content_upgrade]

Dziękuję serdecznie wszystkim Kobietom biznesu, które podzieliły się swoim przepisem na biznes. Wierzę, że znajdziesz tutaj odpowiedzi na Twoje pytania dotyczące grup na FB oraz inspirację, by wykorzystać to narzędzie do skupiania swojej zaangażowanej grupy docelowej wokół Twojej marki. 

Pozdrawiam

Vika Nova