Gdy brakuje sił… Depresja – cz. 2

CZYM WŁAŚCIWIE DLA MNIE DEPRESJA JEST

To będzie moja i tylko moja perspektywa. Osoby, która nie jest lekarzem, nie jest terapeutą ani psychologiem, ale jednocześnie jest osobą doświadczaną regularnie przez depresję – nie tylko lekką, ale już taką, która prowadzi do stanów lękowych i myśli o zaśnięciu na zawsze…

Depresja jest zmienioną chemią mózgu. To nie chwilowy spadek nastroju, to stan który zaczyna trwać i trwać, pogłębiając się i sięgając do każdego kontekstu życia. To zaburzenie psychiczne, które jest bardziej powszechne niż to się większości osób wydaje, ponieważ nadal jest mnóstwo ludzi, którzy nie pójdą do psychiatry mając przekonanie, że tylko „czubki” chodzą do psychiatry. Otóż NIE. To choroba bardzo często ukrywana pod maskami – sama tak przez lata robiłam. Maska nr 5 – uśmiechnięta i pełna entuzjazmu, wspierająca innych, optymistyczna (!!!). Spuszczająca powietrze z siebie i wylewająca z siebie morze łez dopiero wtedy, kiedy sama wsiadała do samochodu, będąc sama ze sobą przez dłuższy czas. By wyrzucić z siebie morze łez, doprowadzić się do porządku podjeżdżając pod dom i wejść do mieszkania z uśmiechem witając domowników…

worried-girl-413690_1280

SKĄD SIĘ BIERZE

Nie będę powielać tutaj informacji z profili medycznych. Nie o to chodzi. Najważniejszą informacją może być dla Ciebie to, że jest to zaburzenie biochemii mózgu wywołane przez zaburzenia przekaźników. Występować może ona jako obciążenie genetyczne – możemy być predysponowani w związku z tego typu schorzeniami w naszym drzewie genealogicznym. Mogą nas do tego predysponować nasze własne schorzenia – przede wszystkim choroby tarczycy mają olbrzymi wpływ na popadanie w depresję. Do pojawienia depresji mogą prowadzić również nasze cechy nabyte w środowisku rodzinnym i utrwalone cechy osobowości.

Oczywiście to są predyspozycje, więc naprawdę by depresja wystąpiła potrzebny jest „element zapalny”, a o takie w obecnych czasach nie trudno – zwykle to trudne relacje w pracy, w rodzinie, przeciążenie obowiązkami, wyścig szczurów, w którym bierzemy udział… Dopóki mamy lat tyle, że dwójka widnieje z przodu – jest duża szansa, że jeszcze mamy tyle siły, by się tak łatwo nie poddawać, jednak z wiekiem staje się to coraz trudniejsze. Nasze doświadczenia i zgromadzone w ciele napięcia zaczynają zbierać swoje żniwo…

girl-1098611_1280

JAK SOBIE RADZIĆ Z DEPRESJĄ

Teoretycznie można, jednak zdecydowanie łatwiej jest na wcześniejszym etapie rozwoju choroby, kiedy mamy jeszcze nad nią choć minimalną kontrolę. Z czasem – kiedy się rozwinie – motywacja i siła spadają poniżej poziomu przyzwoitości i zaczynamy powoli odczuwać, że jesteśmy na równi pochyłej: że nie ma szans, że nic się nie uda, że jesteśmy do bani, a wszystko jest bez sensu…

Kiedy zauważasz u siebie spadki nastroju, energii, brak koncentracji, problemy z pamięcią, chroniczne przemęczenie – przez okres dłuższy niż 2 tygodnie – zacznij zwracać na siebie większą uwagę. Zdecydowanie dobrze byłoby udać się na konsultację do lekarza lub terapeuty. Do psychiatry obecnie nie potrzebne jest skierowanie, więc jedynym problemem może się okazać termin pierwszej wizyty. Ale warto się skonsultować.

Depresja na pewnym etapie wymaga już leczenia farmakologicznego. Spotkałam się z opiniami, że to bzdura – że wystarczy się „wziąć za siebie”. Owszem – tak – jednakże wtedy jest to możliwe, kiedy jest to wczesne stadium, Wtedy także praca terapeutyczna może dać pozytywne wyniki. Jednakże z czasem kiedy depresja postępuje – powoli tracimy dostęp do tzw. zasobów własnych, czyli praca terapeutyczna przestaje mieć jakikolwiek sens. Terapia jest ważna, jednak w przypadku dobrze „wypielęgnowanej” depresji – konieczne jest najpierw farmakologiczne ustawienie pracy mózgu, by móc zacząć pracować terapeutycznie. EFEKTYWNIE PRACOWAĆ

W czasie depresji – coachingowi mówimy NIE. Coaching to praca własna na własnych zasobach, a nawet będąc już w trakcie terapii – nadal nie mamy dostępy do pełni naszych zasobów, które w coachingu są wykorzystywane, wobec czego inwestycja w tego typu spotkania korzyść przyniesie jedynie osobie, której za coaching się płaci. Będą to pieniądze wyrzucone w błoto. Niezależnie od tego, z jak dobrym coach’em będziemy pracować. Wg mnie dobry coach nie będzie miał problemu w dostrzeżeniu depresji, a wtedy powinien swojego Klienta przekierować do terapeuty, bądź lekarza specjalisty. A do pracy z Klientem powrócić dopiero wtedy, jak Klient „stanie na nogi” – co zająć może niestety sporo czasu…

woman-1006100_1280

W przypadku, kiedy w swoim otoczeniu masz osobę chorą na depresję – ważna jest obecność. Ale taka nienarzucająca się, taka obok. Nie angażująca w żaden sposób – bycie gdzieś w pobliżu, ale tak jakby się nie było. W ciszy, w poszanowaniu potrzeby spokoju i milczenia. Ale bycie obok..

Zachęcam Cię jeszcze raz bardzo mocno do obejrzenia filmów (linki w części pierwszej), które są krótkie, ale dają olbrzymią wiedzę na temat depresji. Żebyś zrozumiała na czym ona polega i z czym się wiąże. Dla Ciebie, dla osób Tobie bliskich. Byś potrafiła tą wiedzę przekazywać dalej, nauczyła się komunikować swoje trudne stany – jeśli takowe się u Ciebie pojawią, czego Ci nie życzę. Byś zrozumiała tą chorobę i poznała instrukcję obsługi osoby w depresji. Byś dała sobie szansę na odpuszczenie, by się nie pogrążać a także byś miała olbrzymią cierpliwość i wsparcie dla osób, dla których życie stało się zbyt bolesne.

Aleksandra Jarmużek