Co z tym całym zapierdzielem we własnym biznesie?

business-257911_1920

Jest we mnie bunt. Bunt od dawna, który pozwolił mi rozwijać się i każdego dnia stawać się lepszym człowiekiem. Żyję tak, by moim epitafium mogło być: NIE ŻAŁUJĘ! Jako, że sama prowadzę biznes i do tego uczę inne kobiety zarabiania na tym, co się kocha, to oczywistym jest, że bywam w grupach oraz kręcę się wokół  środowiska własnie ze świata biznesu. Czytam mnóstwo poradników, artykułów eksperckich i nie mam zamiaru podważać niczyich kompetencji. Wiem ile mnie kosztowało czasu, energii i pieniędzy poznanie największych tajników dobrze prowadzonego biznesu (czyt. zarabiającego). Ale czytam i się buntuję, bo choć wiem, że hasłom przekazywanym przez doradców i trenerów biznesu przyświeca idea niesienia pomocy osobom, które chcą z satysfakcją rozwinąć swój biznes i są prawdziwe, to we mnie rodzi się bunt! Dlaczego?

  1. Przychodzi weekend, masz rodzinę czy przyjaciół, jest piękna pogoda, w końcu lato, czas odpoczynku po całym tym zapierdzielu. Jeszcze tylko wejdziesz na grupy na Fb, w których czynnie uczestniczysz i dzięki którym rozwijasz swój biznes i czytasz: Dzisiaj sobota. Kto chce leniuchować, niech leniuchuje, a kto chce zarabiać niech zapierdziela. Do roboty! No i sobotnie leniuchowanie, reset i nabieranie sił na kolejny tydzień pracy szlag trafił. Przecież chcesz zarabiać, chcesz mieć kasę, dużo kasy. Skoro pisze to doradca, który zna się na biznesie, bo robi to z finansowym  sukcesem od 20 lat, trzeba posłuchać i słuchasz. odwołujesz grilla z przyjaciółmi, dzieciom obiecujesz plaże za tydzień to już na pewno, zakasasz rękawy i jazda z projektem dalej. w Poniedziałek chwalisz się na grupie, że praca domowa wykonana, a Twoje dzieci mają o jeden dzień więcej…

Kasia jest moja przyjaciółką od czasów mojego pierwszego biznesu w wieku 21 lat- salonu urody na gdańskiej Zaspie. Była barmanką w restauracji obok salonu. Wyemigrowała do Anglii 10 lat temu. Jest świetną manager. Prowadzi sieć własnych pubów w Londynie i okolicach oraz zarządza siecią innego właściciela. Jako, ze chcę otworzyć z mężem bar w UK zaproponowałam jej deal. ja jej całe wyposażenie salonu kosmetycznego, które przywiozłam do UK, ale nie chcę otwierać ze względów zdrowotnych tutaj salonu, a  ona mi pomoże otworzyć jako manager bar. Towar za usługę. I wilk syty i owca cała. Kasia ma mała córeczkę, właśnie minął jej roczek. Starała się długo o dziecko, bo co kilka miesięcy operacyjnie skracali jej szyjkę macicy. To był ostatni dzwonek i Kasia w końcu urodziła upragnione dziecko. Nie zwolniła tempa pracy, zatrudniła nianię i wróciła do trybu pracy jak przed urodzeniem dziecka. Do sieci pubów, miał teraz dojść salon urody, bo tym od zawsze chciała się zająć. Puby przynoszą sporo kasy, ale to według mojej przyjaciółki męski biznes, chce coś mega kobiecego, co zawsze ją rajcowało. Umówiłyśmy się na kontrakt wymienny i miałyśmy w krótkim czasie zacząć pracować nad jej salonem i moim barem. Któregoś dnia Kasia przyjechała do mnie, jak to miała w zwyczaju w każdą środę i powiedziała.

Vika moja córeczka zaraz kończy rok, a ja nie byłam w większości razy świadkiem postępów jej rozwoju. Zaraz pójdzie do szkoły (w UK w wieku 4 lat zaczyna się edukację) i koleżanki staną się dla niej ważniejsze ode mnie. mam kasę, mam te puby, chcę też salon urody, ale nie teraz. teraz chcę czerpać ile się da z dzieciństwa mojej córeczki. patrzeć jak dorasta, tulić ją do snu. nie chcę, żeby myślała, że niania jest jej mamą. Jeszcze zdarzę mieć ten salon 🙂

Byłam z niej bardzo dumna. mój bar tez poczeka. ostatnie 4 miesiące spędziłam w Polsce bez rodziny, na szpitalnym leczeniu. wiem, co jest ważne. Mój Oli ma już 9 lat, nie wiem kiedy ten czas zleciał. Starszy syn ma 19 lat i marnuje sobie życie na moich oczach. W większości moje życie kiedy on dorastał polegało na ciągłej walce. Ja walczyłam a on dorastał, aż stał się dorosły…

smart-watch-821557_1920

Tak to prawda. jak będziesz zapierdzielać 7 dni w  tygodniu po 16 godzin i będziesz to robić efektywnie, zgodnie z mądrym planem, to zamiast rozwijać swój biznes do satysfakcjonujących rozmiarów w 10 lat,. zrobisz to w 5 lat. TYLKO coś kosztem czegoś. licz się z zajętymi pracą weekendami, wczesnym wstawaniem czy tego chcesz czy nie, brakiem L4 i radości z bycia matką.

2. Wchodzisz na blog znanej biznes babki, która chętnie dzieli się swoimi pomysłami i sposobami na efektywne i bardzo dynamiczne budowanie swojego biznesu. jest twoją mentorką, chcesz tak jak ona. Czytasz i stosujesz. Jesteś zmęczona, bo bycia na swoim według mentorki to nie wakacje i to prawda, ale czasem masz dość i zastanawiasz się czy właśnie w takim tempie chcesz budować swoje biznesowe imperium? Już nawet pies się na ciebie obraził, bo od miesięcy z nim nie wychodziłaś i nie pamiętasz co to seks i orgazm, bo zamiast wieczory spędzać z mężem czytasz, uczysz się i ciągle wdrażasz. z podkrążonymi oczami, dumnie patrzysz na statystyki. Są świetne, Twoje poświęcenie nie idzie na marne! Mąż jeszcze wytrzyma, a jak nie to kochankę sobie znajdzie, a psa chciał on, więc niech z nim sobie łazi.

Denisa poznałam w Torquay podczas oglądania z mężem domu na wynajem. jest landlordem. posiada 10 domów w tym jeden na własny użytek, z 25 pokojami i jak sam się śmieje parkingiem większym niż w Tesco. Ma 5 sportowych samochodów wartych majątek oraz helikopter dla 2 osób. A i jest jeszcze jacht. W tym pięknym domu wartym kilka milionów funtów mieszka sam z żoną, na pięknej angielskiej riwierze. Podczas którejś z wizyt odnośnie cieknącego prysznica |Denis popijając ulubioną herbatę opowiedział mi swoja historię. Byłam jej bardzo ciekawa. Jako młody chłopak pracował jako księgowy, dobrze zarabiał, ale nudna to była praca. Rzucił wszystko w cholerę i zajął się budowlanką. Nie miał przez 10 lat urlopu, syna nie widywał, z żoną nie spędzali razem czasu. Z jedynym potomkiem więź zamarła, a właściwie nigdy nie powstała, bo syn Denisa ojca tak jakby nie miał. Owszem wszystko co materialne miał przez ojca zapewnione, ale ojciec nie grał z nim w piłkę, nie chodził na wędkowanie… 10 lat urlopu nie miał, ale teraz remontuje największe szpitale w Uk, ma 5 aut, helikopter i willę na angielskiej riwierze. Zapytałam go, podczas oglądania zdjęć, które dumnie pokazywał, chwaląc się swoim dobytkiem:

Po co? Denis po co Ci to wszystko skoro widujesz swoją żonę tylko raz w roku przez 14 dni w jakimś egzotycznym zakątku świata. Po co Ci ten helikopter i 5 aut, jak pracujesz od 6 rano do 1 w nocy i nie masz nawet czasu poza zdjęciami cieszyć się tymi maszynami? Co ci po tym wszystkim, jak dawno temu straciłeś syna. czy to było tego warte?

Denis się zamyślił i nic nie odpowiedział. Wstał po dłuższej chwili i powiedział,  że wraca do pracy. A ja sobie pomyślałam, że co by się stało, gdyby w ciągu tych 10 lat bez żadnego urlopu rozchorował się lub zmarł? Skąd miał pewność, że dożyje chwili kiedy jego biznes będzie już DOŚĆ duży? Kiedy on będzie już DOŚĆ bogaty? I mimo całego bogactwa uważam, że życie Denisa jest bardzo ubogie…

calculator-178127_1920

3. Chcesz więcej, szybciej, masz presję bo ZUSy i USy czekają, kłócisz się z mężem, coraz więcej pracujesz, jeszcze więcej narzędzi zakupujesz i uczysz się każdego dnia na darmowych i płatnych e-kursach, webinarach, na których ciągle to samo jest powtarzane tylko w innym stylu. stylu osoby, która o tym mówi, ale wciąż to samo. Pracuj, bądź wytrwała, poświęć się, nie możesz mieć ciastka i zjeść ciastka. Poświęć jeszcze jeden weekend, jeszcze jeden urlop i teraz już na pewno będziesz miała DOŚĆ dobry biznes i DOŚĆ dużą gotówkę. Tylko, że apetyt rośnie w miarę jedzenia i rzadko kiedy potrafimy powiedzieć dość, aż nastaje śmierć, a Ty na łożu śmierci żałujesz wciąż tych samych 5 rzeczy, których żałują tysiące innych umierających ludzi. Już o tym pisałam i napisze jeszcze raz:

  1. Żałuję, że nie miałam więcej odwagi żyć według swojego scenariusza, a żyłam według oczekiwań innych osób.
  2. Żałuję, że za dużo i za ciężko pracowałam.
  3. Żałuję, że nie miałam odwagi wyrazić swoich uczuć.
  4. Żałuję, że nie nie utrzymywałam kontaktu ze swoimi przyjaciółmi i zaniedbałam swoje przyjaźnie.
  5. Żałuję, że nie pozwoliłam sobie być szczęśliwszą.

Tak to prawda co mówią Twoi mentorzy, doradcy i trenerzy, że jak się odpowiednio długo i ciężko zapierdziela to osiąga się szczytów bogactwa i sławy. Jednocześnie kiedy tak ciężko i długo pracujesz tracisz inne ważne rzeczy w swoim życiu, bo nie możesz robić jednocześnie i być jednocześnie w dwóch na raz miejscach. kiedy pracujesz nie bawisz się z dzieckiem. kiedy zarabiasz kolejny tysiąc, nie idziesz na spacer. Kiedy po nocach wdrażasz kolejny projekt, nie spisz ze swoim mężem. I mimo prawdy głoszonej przez mędrców biznesowych tego świata, wciąż będę powtarzać:

Buduj swój biznes w swoim rytmie!

Nie okradaj siebie z odpoczynku, urlopów, spacerów, zabaw z dziećmi, uczestniczeniu w ich życiu nie tylko jako żandarm, który mówi co wolno a czego nie, ale także jako przyjaciółka, bo czas zapierdziela tak samo szybko jak ty zapierdzielasz w swoim biznesie. Czasu nie cofniesz, a  pod koniec życia będziesz żałować… Żyj tak, jakbyś nie miała nigdy żałować. Buduj swój biznes konsekwentnie i w równowadze z pozostałymi sferami życia. Nie zapominaj o sobie, rodzinie i przyjaciołach. Niech Ci się wiedzie 🙂

Pozdrawiam
Vika